Zanim powstał Spontan
Nagrywałem swoje zajawki i zawsze z tyłu głowy miałem jedno pytanie: „A co, jeśli to puści?”
Niestety znam już odpowiedź. Dwie moje kamery skończyły na dnie Bałtyku.
Rozwiązania, którego szukałem, nie było
Zacząłem sprawdzać dostępne mocowania, jedno po drugim. Jedne były niewygodne. Inne ograniczały kamerę do jednej pozycji. Część wymagała przyklejenia na stałe.
Największy problem był jednak gdzie indziej. Większość konstrukcji była bardzo sztywna. Przy gwałtownym ruchu albo upadku cała siła trafiała w jeden mały element mocowania.
W końcu dotarło do mnie, że rozwiązania, którego szukam, po prostu nie ma. Postanowiłem więc zrobić je sam.
Prototypy, które miały prawo pękać
Pierwsze wersje pękały podobnie jak mocowania, które wcześniej sprawdzałem. Testowałem kolejne prototypy na rowerze, kajcie, snowboardzie, motocyklu i w wodzie. Wywracałem się, skakałem i jeździłem szybko. Każda próba pokazywała następny słaby punkt.
Twarde lądowanie w wodzie potrafi być brutalne dla sprzętu. A kiedy kamera odpada w wodzie, zwykle już nie wraca.
Nie chodziło tylko o kształt
W pewnym momencie przestałem poprawiać wyłącznie konstrukcję. Zmieniłem sposób myślenia o materiale. Potrzebowałem tworzywa, które zapewni odpowiednią sztywność, ale pod dużym obciążeniem będzie też pracować i przejmować część energii uderzenia.
Po wielu próbach znalazłem materiał, który dał taką możliwość. Podczas testów mogę obciążyć mocowanie masą całego ciała — ważę 85 kg. Konstrukcja poddaje się obciążeniu zamiast od razu pękać.
To nadal było dla mnie za mało. Dlatego Spontan360 ma plan A, plan B i plan C.
Trzy poziomy zabezpieczenia
- Plan A: główne mocowanie utrzymuje kij i kamerę podczas normalnej jazdy.
- Plan B: jeśli podczas upadku uszkodzi się kij, pozostaje poprzeczka stabilizująca.
- Plan C: jeśli zawiedzie kolejne połączenie, kamera nadal jest połączona z konstrukcją linką zabezpieczającą.
Nie po to, żeby twierdzić, że nic nigdy się nie zepsuje. W prawdziwym sporcie trzeba być przygotowanym również na moment, kiedy coś pójdzie nie tak.
Cztery awarie. Kamera za każdym razem została z użytkownikiem
Ten system cztery razy zrobił dokładnie to, po co go zaprojektowałem. W czterech różnych sytuacjach pękł kij innego producenta. Jeden element przestał działać, ale pozostałe zabezpieczenia utrzymały kamerę.
W żadnym z tych przypadków nie było potrzeby uruchomienia wszystkich trzech poziomów zabezpieczenia.
I właśnie o to chodziło od początku. Nie o obietnicę, że nic się nie wydarzy, ale o to, żeby awaria jednego elementu nie musiała oznaczać utraty kamery za kilka tysięcy złotych.
Masz nagrywać, a nie martwić się o kamerę
Skoro nosisz jeden system, powinien dawać Ci więcej niż samo zabezpieczenie. Spontan360 pozwala nagrywać siebie z różnych perspektyw, zmieniać ustawienie kamery i korzystać z jednego mocowania podczas różnych aktywności.
Ty masz skupić się na tym, po co wyszedłeś z domu: odpocząć i cieszyć się chwilą. Kamera ma być dodatkiem, nie zmartwieniem.